Aborygeni




Zobacz także:
KalendariumFauna Australii
Flora AustraliiSztuka Australii
AborygeniHistoria
Strona główna




Czas Snu

    Pozostając w harmoni z naturą, australijscy Aborygeni rozwineli bogatą w obyczaje kulturę, złożone wierzenia religijne i charakterystyczny tryb życia.
Rozmiar: 58834 bajtów     Na długo przed rozkwitem starożytnych cywilizacji Bliskiego Wschodu, Europy i Ameryki, ponad 50 tysiecy lat nim pierwsi europejscy, azjatyccy czy bliskowchodni żeglarze ujrzeli brzegi Wielkiego Południowego lądu, kontynent zamieszkiwali Aborygeni. Żyli na bezkresnych jałowych pustyniach, tropikalnych lasach deszczowych, a przede wszystkim nad większymi rzekami, na nizinnych wybrzeżach i górach. Antropolodzy szacują, że przed rokiem 1770 liczba ludności aborygeńskiej na kontynencie wynosiła ponad 300 tysięcy.
    Prastara tradycja aborygenów opiera się na pierwotnym animizmie - duchowym związku z każdą żyjącą istotą i nieożywionymi emelentami przyrody - skałami, rzekami itp. Poczucie wspólnoty każdego plemienia wytwarzało się wokół charakterystycznych elemmentów związanych z bogatą mitologia Czasu Snu. W poczuciu Aborygena on sam, przyroda i ziemia istnieja w nierozelwalnej więzi, we wzajemnych zależnościach. W takim stanie jedności człowiek człowiek utrzymuje równowaga w naturze do, której należy. Czas Snu jest podstawa wszelkich tradycyjnych aborygeńskich wierzen i praktyk. To kulturowe, historyczne i duchowe dziedzictwo rdzennej ludności Australii. Według mitologii, była to odległa w czasie epoka, do dziś obecna w duchowym aspekcie jako kontinuum doświatczeń, które nie maja wymiaru czasowego. Czas Snu to zaranie wszelkiego stworzenia, kiedy dopiero powstawały ziemia, deszcz, wiatr i wszelkie istoty.
    W społeczeństwach aborygeńskich za podtrzymanie torżsamości poszczególnych klanówodpowiadała starszyzna plemienna. Szczególnym kultem otaczano totem (zazwyczaj roślinny lub zwierzecy), chroniący i symbolizujący dana grupę, a za razem stanowiacy ogniwo łączące je z duchowymi przodkami. Choć istniały pewne żeńskie rytuały, świat rytuałów był zdominowany przez mężczyzn i stanowił tabu. Święta mitologia określała role jednostki w życiu ogółu, a zobowiazania wobec plemienia przyjmowano w ramach skomplikowanych ceremonii inicjacyjnych. Starszyzna plemienna odpowiadała za przekazanie młodym chłopcom, którzy po wtajemniczeniu stawali isę ludxmi godnymi najwyższego zaufania, podobnie jak zreczni myśliwi. Władza także rejigijna rzadko bywała dziedziczona, z regóły trzeba było na nia zasłużyć.
Rozmiar: 12693 bajtów     Aborygeni czcili duchowych przodków z czasu snu malowidłami, pieśniami i świetymi tańcami. Duchy zaś przyjmowały postać ludzi lub zwierząt i zawsze odgrywały wazną role w ewolucyjnym cyklu świata. Szczególnie ważna były malowidła naskalne (petroglify), którym przypisywano największe wartosci psychologiczne i rytualne. Jako, że żadne plemie nie znało pisma, historie z Czasów Snu przechodziły z pokolenia na pokolenie właśnie za pośrednictwem owych naskalnych dział oraz dzięki tradycji ustnej, przekazywanej przez plemiennych przywódców. Aborygeńska ceremonia z udziałem pieśni i tańca nazywała się corroboree. Tańczący mężczyźni doskonale naśladowali ruchy zwierząt, przedstawiając legendy i bohaterskie czyny sławnych myśliwych. Tancerze mieli wymyślnie pomalowane ciała, a pieśnia akompaniowała muzyka uderzanych o siebie kijów, kamiani i bumerangów. Za pomoca tańca odgrywano sceny z polowań i zdobywania żywności, a także akty płciowe i płodność. czasami przedstawienia były wzbogacane nuta humoru, zazwyczaj jednak tworzenie nowego życia traktowano z powagą. Obrzędom niektórych plemion towarzyszyły dźwięki didgeridoo - długiego, pustego w środku kawałka drewna. Instrument ów, gdy się w niego zadęło, wydawał dziwny, buczący dźwięk, podobno przypominajacy nawoływanie duchów.
    Aborygeni wierzyli, że duch człowieka nie umiera wraz z ciałem, odprawiano wiec ceremonie, aby zyskać pewność, że opuścił zwołoki i wcielił się w inny byt, ożywiony bądź nie - skałę, drzewo, zwierze czy kolejnego człoweika. Dlatego każda osoba stanowiła ośrodek skomplikowanej sieci powiązań, które porządkowały cały świat z jego wszystkimi, nawet najdrobniejszymi elementami. Totemy i Czas Snu zapewniały przyrodzona łączność z ziemią i dlatego nadawały ludzia torżsamość. Związki Aborygenów z ich terenami były bardzo złożone i tak silne, że wygnanie (stosowane przez białych jako kara dla szczególnie krnąbnych krajowców) oznaczało duchowa śmierć. Wypedzenie człowieka z ojczystej ziemi było równoznaczne z wydziedziczeniem z Czasu Snu - pozbawieniam przodków i wiary w życie po śmierci.
    Kultura Aborygenów przygotowywała ich na wszystko, co mogło spotkać rdzennego mieszkańca Australii w jego ojczyźnie. Wszystko z wyjątkiem przybycia białego człowieka.





Aborygeni dzisiaj

Australijczyk - Aborygen    Sytuacja Aborygenów to jeden z najistotniejszych problemów współczesnej Australii. W tej kwestii nadal pozostaje wiele do zrobienia.
    Kapitan (a w krótce gubernator) Arthur Phillip zanotował pierwsze słowa, jakie australijscy tubylcy wykrzykleli do jego ludzi: "Warra! Warra!" (Wynoście się!). Jak wkrótce się okazało, ich reakcja nie była błędem. Po 200 latach europejskiego (i ostatnio azjatyckiego) osadnictwa australijscy Aborygeni S.A. najbardziej upośledzona grupą społeczeństwa. Statystyki ujawniaja smutny rezultat kolonialnego doswiadczenia: przeciątnie aborygen żyje 15 lat krócej niż Australijczycy; śmiertelność noworodków u Aborygenów jest trzykrotnie wieksza, znacznie większy jest tez wskaźnik zachorowan na choroby zakaźne, takie jak zapalenie watroby typu B, i środowiskowe takie jak niewydolność serca; bezrobocie jest sześciokrotnie przewyższa średnią krajową, średni poziom zarobków jest o połowe mniejszy, a znaczna cześć aborygeńskiej ludności mieszka w warunkach wiele gorszych od przeciętnego standardu albo w tymczasowych schronieniach.
    Jednak mimo trwającego dwa wieki kulturowego wykorzystania 300 tysięcy Aborygenów - w 27 tysięcy odmiennych pod względem przynalezności rasowej mieszkańców wysp z Cieśniny Torresa, zwykle wymienionych jednym tchem z Aborygenami - zachowało się mocne poczucie tozsamości i niezachwiana dumą z własnego dziedzictwa.




Na górę