Odosobnienie, w którym zachodziła ewolucja kontynentu, dało rezultaty, jakich mieszkańcdy Starego Świata nie potrafili sobie nawet wyobrazić. Rozległy stary ląd przez miliony lat oddzielony był od pozostałych kontynentów, dzięki czemu natura eksperymentowała na nim dowoli.
Najlepszym przykładem są ssaki. Na całym świecie odróżnia je od innych zwierząt stałocieplność, obecność włosów i to, że młode karmione są mlekiem matki. Australijscy przedstawiciele tej gromady pod pewnymi wzglądami nie przypominaja zamorskich krewniaków. Większość żyjących w Australi ssaków to torbacze - ich młode przychodzi na świat w postaci embriona i pierwsze miesiące życia spedza w torbie na brzuchu matki, początkowo kurczowo uczepione sutka (tak jest naprzykład u kangurów, oposów i walabii).
Pozostałe, czyli stekowce, wydają się jeszcze dziwniejsze. Nie rodza potomstwa, lecz składaja jaja ( do tego nawiązuje ich nazwa - stek to końcowy odcinek układu pokarmowego, z ujściem dróg moczowych i płciowych, tędy przechodzą składane jaja; typowe ssaki nie maja steku). Wyklute z jaj młode, owszem żywią się mlekiem matki, ale go nie ssą, bo matka nie ma sutków - mleko spływa jej z gruczołów mlecznych po brzuchu, a młode je zlizują. Do stekowców należą dziobak, kolczatka australijska i żyjaca na Nowej Gwinei prakolczatka.
Do Australi jeszcze przed przybyciem białych ludzi trafiło tu kilku łożyskowców, czyli "typowych" ssaków, zamieszkujących całą reszte świata. Największy z nich dingo, czyli zdziczały pies, dotarł tu z ludnościa aborygeńską w ciągu minionych 20 tys. lat. Pozostałe to szczury, myszy i nietoperze. Torbacze żyją także w Ameryce Południowej (jeden gatunek - dydelf północny zawędrował nawet do Ameryki Północnej), są tam jednak zdecydowanie zdominowane przez ssaki łożyskowe. Znalezione w różnych częściach świata wskazują na to, że kiedyś torbacze zamieszkiwały znaczna część lądów. Dziś do nich należy jedynie Australia z okolicznymi wyspami, tutaj tez wystepuja w ogromnej róznorodności. większość torbaczy to roślinożercy, tylko nie liczne uzupełniaja dietę owadami i innymi małymi zwierzątkami. S.A. i takie, które sposobem i wyglądem przypominaja zwierzeta starego Świata - pierwsi więc osadnicy nadali im odpowiednie nazwy: lis workowaty (pałanka kuzu), borsuk workowaty (jamraj), wilk workowaty (norowiec). Nie znaczy to oczywiście,że są spokrewnione z podobnymi do siebie łożyskowcami, tylko, że w swoim środowisku zajmuja zblizone albo wręcz takie same nisze ekologiczne.
W błąd mogą wprowadzic takie nazwy jak diabeł tasmański i wilk workowaty (ang. Tasmanian tiger)). Pierwszy z nich, stosunkowo płochliwe, nieduze zwierze, żywi się podlina i upolowana drobna zdobyczą. Drugi pregowany drapieżnik (stąd dalekie skojarzenia z tygrysem), pokrojem ciała przypominajacy psa, przypuszczalnie został doszczętnie wytepiony, choć niktórzy badacze utrzymują, że kilku przedstawicieli tego gatunku przetrwało w górach Tasmanii.
Spośród roślinożerców największa sympatia ludzi cieszą się nadrzewne koala, bynajmniej nie spokrewnione z niedźwiedziami. Pokarmem roślinnym odrzywiaja się również oposy (dydelfy zwane też szczurami workowatymi), polatuchy i lotopałanki (workoloty). Większość turystów kojarzy australie przede wszystkim z kangurami, do których zalicząja się między innymi takie wiekie skaczace zwierzeta jak kangur olbrzymi czy kangur rudy oraz mniejsze, jak skalniak żółtonogi czy pazurogon rudopręgi (ogólnie nazwane walabiami), kangury żyjace na drzewach (drzewiaki) oraz takie maleństwa jak kanguroszczur. Niezorietowani nie mogą pojąc dlaczego farmerzy strzelaja do tak sympatycznych zwierzątek jak kangury. Przed przybyciem białego człowieka z jego nowoczesnymi sposobami uprawy ziemi populacje kangurów żyły w równowadze, a ich liczebność ograniczały jedynie warunki środowiska naturalnego. w okresie suszy rozwój embrionów w ciele matki zostaje zatrzymany, aż do czasu gdy otoczenie z powrotem zacznie obfitować w żywność. Dzięki temu nie dochodzi do nadmiernego rozrodu i niepotrzebnej rywalizacji o pokarm. Jednak stosowane przez rolników sztuczne nawadnianie sprawiło że jedzenia zawsze było w bród. Nie naturalnie powiększone stada kiangurów zaczęły korzystac z pastwisk przeznaczonych dla owiec, a farmerzy starali się desperacko chronic swoje posiadłości. Ale cóż... Żadko jaki kolwiek płot stanowi przeszkode dla tak świetnego skoczka jakim jest kangur.
Obecnie wydaje się licencje na kontrolowany odstrzał nadmiernej liczby osobników. Jak na ironię, ich mięso ląduje w miskach domowych psów i kotów, tak wiec rzeczywiście sprowadzone zwierzeta przez białego człowieka pożeraja rodzimą faunę i to za pozwoleniem władz!
Nieruchawe koala mające zwyczaj ucinania sobie drzemki w rozwidleniu gałęzi, stały się swego czasu łastym celem dla myśliwych, zabijajacych je w celu uzyskania ładnego futerka. zagrożenie gatunku było tak wielkie, że w latach 20. XX wieku przedsięwzieto daleko idace środki zachowawcze. Zwierze jest dzis objete całkowita ochroną. spokrewniony z koalą wombat wygrzebuje mocnymi łapami sobie nory wśród korzeni drzew, pod obalonymi pniami i w skarpach nad korytami potoków. Żywi się korzonkami, liśćmi i kora.
Gady zajmują poczesne miejsce w aborygeńskich legendach i jadło spisach, biali nie darza ich jednak takim uznaniem. Należy wystrzegać się jadowitych węży, takich jak tajpan australijski, węże tygrysie, zdradnice (śmiercionośna i królewska) i węże rodzaju Pseudonaja. Na kontynencie żyją też zupełnie nie szkodliwe węże niejadowite, jak na przykład rodzime wilkozęby czy zielone, nadrzewne węże z rodzaju Dendrelaphis. Nie trudno tez tu natchnąć się na jaszczurki, poczynając od najmniejszych gatunków reprezentowanych przez scynki po dwumetrowe legwany.Najdziwniej wyglądaja agamy kołnieżaste(zaniepokojonie, stroszą imponująca skórną kryzę) oraz najeżone dziwacznymi wyrostkami skórnymi molochy straszliwe. Wielu mieszkańców przedmieść z radością wita w swoich ogrodach scynki - obdarzone niebieskim językiem krepe jaszczurki, żywiące się między innymi ślimakami i owadami.
Równie bogaty i różnorodny jest świat płazów. Spotyka się tu żaby podobne do europejskich czy północnoamerykańskich, a także rozmaite osobliwości. jeden rodzimy gatunek, żyjacy w suchym klimacie środkowej Australii, gromadzi w organizmie wodę i zagrzebuje się w ziemi, by przetrwać długo trwałe susze. Największa sławe, niestety zła, zdobyła ropucha olbrzymia (aga, kururu). Wprowadzona w Queenslandzie dla zwalcznia szkodników trzciny cukrowej, poczyniła w środowisku naturalnym takie spustoszenia, że teraz naukowcy próbują pozbyć się jej za wszelka cenę. Aga stała się jeszcze jednym przykłademtego, jak nieprzemyślane decyzje mogą zaburzyć kruchą równowage ekosystemów.
Pierwszych odkrywców w równym stopniu zadziwiały koale i kangury, co przebogaty, nieznany świat ptaków. Trafili do krainy, w której łabedzie były czarne, krewniaki zimorodków (przez Aborygenów nazwane kukabura) wybuchały szaleńczym śmiechem przypominającym ludzki, a wiekie nieloty emu nie dawały się prześcignąć koniom. Eleganckie sroki obwieszczały poczatek dnia szczególnym nawoływaniem, srebrnawymi ogonami pyszniły się lirogony, zadziwiając tańcem godowym i umiejetnością naśladowania ludzkich i zwierzęcych głosów. Na wschodnim wybrzeżu wśród drzew żerowały stada bajecznie ubarwionych, niespotykanych gdzie indziej papug: lorys i rozelli. Warto poznać ciekawe zwyczaje niektórych ptaków. Altanniki na przykład, w porze godów budują pięknie przystrojone altanki - najpiekniejsza zyskuje uznanie samiczki, więc tylko najlepsi budowniczowie maja szanse na rozród. Do ozdobienia altanki samiec wybiera przdmioty o jaskrawych barwach: kamyki, szkiełka, czy błyskotki potkradane ludziom. samica nogala składa jaja w kopcu lęgowym, przykrytym gnijacymi liściami. Złożonymi jajami opiekuje się samiec - dba oto by w kompoście utrzymywała się odpowiednia temperatura, w razie potrzeby rozgrzebuje kopiec albo dodaje materiału.
Na kontynencie morzna wypatrzec rodzime orły, wrony i kukułki. Choć Australia kojarzy się przede wszystkim z pustynią, na jej wybrzeżach znalazły przestrzen życiowa rozmaite ptaki wodne. Niestety niektóre z nich zbyt łatwo padły łupem pierwszych osadników, na szczęście część udało się uchronic przed grożącym im wyginięciem.
Jeśli ktos liczy, że zobaczy skaczące po drodze kangury i uczepione słupów telefonicznich "misie" koala, z pewnością się rozczaruje. Dzikie zwierzeta zazwyczaj stronią od ludzi. aby je zobaczyc na przysłowiowej dłoni trzeba się udac do jednego z ogrodów zoologicznych, ale nawet tam niektóre osobniki kryją się przed oczmi turystów. Kto nie zamierza spędzac w buszu całych tygodni, wypatrując tego czy innego zwierzaka, powinien się wybrac do któregoś z rezerwatów na obrzeżach wiekszych miast. Tu, w naturalnym otoczeniu, ze wskazówkami strażnika parku, szanse na spotkanie z licznymi cudownymi zwierzetami są całkiem spore.
Zobacz także: |
|---|
| Flora Australii |
| Kalendarium |
| Sztuka Australii |
| Ciekawostki |
| Aborygeni |
| Historia |
| Strona główna |